Dyniowe kopytka

Od kilku dni w moim domu powietrze pachnie dynią. Gości ona na naszym stole w prawie każdej postaci. Na słodko, wytrawnie, jeszcze tylko brakuje żebyśmy zaczęli pakować  ją w słoiczki albo wyciskali sok..
Dlatego, w dniu dzisiejszym proponuję dynię na obiad. 😉 A właściwie to nie ja, tylko Pan z bazaru 🙂
A historia brzmi tak:
Poszłyśmy z mamą na bazar, żeby kupić świeże warzywa i owoce na obiad, deser i do pochrupania. 😉 Na jednym ze stoisk leżało bardzo dużo różnych odmian dyni. Małe, duże, średnie, pomarańczowe, zielone, … najróżniejsze. Szukałyśmy akurat dyni na zupę. Okazało się, że dynia którą sobie upatrzyłyśmy “nie nadaje się na zupę. Taka dynia jest wprost idealna na kopytka.” Myślimy sobie “kopytka??? Z dyni?! Co???” Ale nie potrzebowałyśmy dużo czasu, aby zaakceptować wyzwanie i podjąć się czegoś zupełnie nowego.
I tym właśnie sposobem Pan z bazaru otworzył nam oczy na zupełnie inny smak i sposób przyrządzania kopytek. Za co serdecznie mu dziękuję 🙂


Składniki:
1 nieobrana dynia hokkaido
1 jajko
około 500g mąki
łyżka oleju kokosowego
Umyj i pokrój dynię, a następnie wyjmij z niej pestki. Wrzuć do garnka, zalej wodą na równo i posól. Kiedy dynia się rozgotuje, odcedź i pozwól jej wystygnąć. Przełóż dynię na stolnicę. Wbij do niej jajko i dosyp mąki. Ugniataj dłońmi do konsystencji, w której ciasto będzie dało uformować się w rulonik. Pokrój go w paseczki (tak jak kopytka).
W dużym garnku ugotuj wodę. Posól ją i wrzucaj kluseczki partiami. Przykryj garnek pokrywką. Kiedy kopytka wypłyną odcedź.
Na rozgrzaną patelnię włóż? wlej? (? 😛 ) łyżkę oleju kokosowego. Smaż chwilę odcedzone kopytka. Nabiorą wtedy orientalnego, kokosowego posmaku 😉


Pycha! Świetnie się komponuje. A przepis jest wręcz banalnie prosty 🙂
Smacznego 🙂

Komentarze